czwartek, marzec 25, 2010

Kaloryferycy

Kaloryferycy. Byli jacyś tacy niekaloryferycznie młodzi i przyszli policzyć żeberka. Dwóch ich było i ten pierwszy, bo nieparzysty liczył parzyste żeberka, a ten drugi jako parzysty liczył żeberka nieparzyste. Następnie mierzyli szerokość mieszkania. Tylko jakoś tak dziwnie, bo podczas kiedy jeden kończył liczyć swoje nieparzyste żeberka, bo jak wiadomo, nieparzystych żeberek jest zawsze więcej niż parzystych i łatwiej się tez pomylić w ich liczeniu, drugi, z takimi długimi włosami, mierzył szerokość mieszkania wzrokiem swojem tzn. najpierw gapił się na leżące na biurku zeszmacone notatki z włoskiego, potem jego wzrok spoczął na słownikach szwedzkich, które właściciel winien był dawno wyrzucić przez okno, jednak ze względu na ich niewielką wagę, a co za tym idzie - niewielką szkodliwość społeczną, czeka aż obrosną w pleśń ołowianą i wtedy dokona ostatecznego rozwiązania kwestii. Ostatecznie zawiesza swoje oko na końcówkach indicativus futuri exacti activi, które są kwintesencją, niewiadomo tylko czego. Z tych obliczeń wyszły mu zapewne jakieś szerokie horyzonty i ostatecznie wylosuje dla mnie najdłuższy kaloryfer w dzielnicy, który, żeby zawiesić pod parapetem, trzy razy na pół przyjdzie mi złożyć.

0 commentaires:

Prześlij komentarz