środa, luty 24, 2010

Jest taki pisarz. Pisarz, co to jest o nim od niedawna głośno, bo mu kolega po śmierci (po śmierci pisarza rzecz jasna) wlazł do łóżka, a i do teczki nie omieszkał zajrzeć. Czasem sobie myślę, że tacy ludzie najpierw obładowują się stosem dokumentów, a potem ładują się trupowi pisarza w łóżio i sypiają, często z jego trupio bladymi kochankami. I to też nie jest tak, że oni z nimi sypiają, tak jak się to zwykło sypiać, ale jest tak, że obok śpi ona ("i tak spokojnie oddycha, dobiega mnie jakaś muzyka..." tak...), a on wertuje te teczki, czyta, czyta... i za chuj pewnie nie wyczyta tego co gnębi mnie dziś najbardziej, najsilniej, najmocniej!
Zdarzyło się tak, że w środowe ranki, gdy tylko słoneczko zaświta, przemierzam słynny park, który pan pisarz osławił gdzieśtamkiedyśtam. I nie wiem czemu. W sumie sporo widzę. Trawkę widzę. Drzewka widzę. Domki, samochody, drogi. Widzę krzaczek, pod którym dwoje młodych głupich siedziało na kocyku i rozprawiało o chanwalenie i ajrosyfach. Widzę górkę, na której dwoje jeszcze głupszych dochodziło do wniosku, że lepiej się jednak przyjaźnić (nieprzerwanie już od paru lat poszukiwany jest mistrz i nauczyciel, który przywróciłby przyjaźń kształt poprzedni). Widzę śnieg, w którym tarzałem się będąc zmieszawszy piwo z wódką i widzę wrony, które srały na mnie gdy lać na nie usiłowałem. Sporo rzeczy jeszcze widzę. I tak sobie kroczę po tym chodniku, skądinąd w gównie całym. Gdyby tak ktoś poukładał kupę podług bardziej szczegółowej klasyfikacji niż obecna twarde-rzadkie, to mógłbym otwarcie orzec, iż dziś moja noga nie ominęła żadnego z jeszcze niepowstałych typów. I jak sobie to wszystko zestawiam, analizuję, porównuję. Tak, każde zdarzenie wyżej opisane zestawiam z każdym, aby odnaleźć jakieś prawidłowości zachodzące w przyszłości i dzięki temu być może ustrzec się zasadzek, które szykuje czas przyszły w zmowie z czasem zaprzyszłym. Być może o tych zasadzkach nie będzie mi się dane przekonać. Tak samo, jak nie będzie się dane przekonać, co pisarz widział w tym parku. Ale pewnie to co każdy. Trawy i drzewa. No i psa, o psie nie wolno nam zapomnieć!

1 commentaires:

  1. Po śmierci wszyscy robią się jeszcze skrajniej dwuznaczni niż za życia.

    OdpowiedzUsuń