Don't ya think that you need somebody
Don't ya think that you need someone
Guns n' Roses
Don't ya think that you need someone
Guns n' Roses
Widzieliście teledysk do November Rain? Oczywiście, że widzieliście! Tak tylko głupio zapytuję, ale pewnie i Wy zapytujecie skąd przywołuję piosenkę beznadziejnych młodości naszych. Któż z nas nie poszukiwał siebie w dobrych starych kawałkach rockowych. Niektórym dawno to przeszło, innym głupio zostało, mi - zostało mądrze.
W obliczu wydarzeń ostatnich dni, podobnie jak przed paru laty, tak i teraz próbuję odnaleźć siebie w jakimś dziele i oto znajduję. Macie przed oczami tę scenę jak ulizany Axl stoi przy ołtarzu z panną młodą, która ma suknio ślubno ponad kolana? A widzicie księdza? Widzicie. Otóż Axl, to nowy chłopak M. Dobry materiał na męża, o czym świadczy wzorowe ulizanie i wymyślny strój ślubny. Za parę lat dopiero objawi się uń depresja maniakalna, ale śpiewa przecież, że nothin' lasts forever, więc gdy to nadejdzie będzie mógł powiedzieć: a nie mówiłem?
Panna młoda to M. Wielu mówi, że to dziewczyna nie dla mnie i jak patrzę na te odsłonięte kolana, to może oni wszyscy mają rację?
Kim jest ksiądz, nie wiem. Nikomu z moich znajomych nie świecą się zęby w sposób tak olśniewający.
Ja, Drodzy Państwo, ja jestem Slashem. Slashem, który do końca zachowuje twarz, podaje obrączki i ostentacyjnie wychodzi. Wychodzi, żeby zagrać solówkę pośrodku pustyni. Solówkę, od której niejednej i niejednemu po dziś dzień robi się mokro. Tak, to Slash jest tu najważniejszy. To on gra to solo, po którym Axl, panna młoda, ksiądz, skrzypaczki, fortepian i limuzyna, mogą spakować walizki i wyjść z teledysku. Tako i ja gram w całej tej romantycznej bajce urzekające solo, ba - parę sól! a Ty Axlu kochany, nie śpisz po nocach i wcinasz proszki.
W obliczu wydarzeń ostatnich dni, podobnie jak przed paru laty, tak i teraz próbuję odnaleźć siebie w jakimś dziele i oto znajduję. Macie przed oczami tę scenę jak ulizany Axl stoi przy ołtarzu z panną młodą, która ma suknio ślubno ponad kolana? A widzicie księdza? Widzicie. Otóż Axl, to nowy chłopak M. Dobry materiał na męża, o czym świadczy wzorowe ulizanie i wymyślny strój ślubny. Za parę lat dopiero objawi się uń depresja maniakalna, ale śpiewa przecież, że nothin' lasts forever, więc gdy to nadejdzie będzie mógł powiedzieć: a nie mówiłem?
Panna młoda to M. Wielu mówi, że to dziewczyna nie dla mnie i jak patrzę na te odsłonięte kolana, to może oni wszyscy mają rację?
Kim jest ksiądz, nie wiem. Nikomu z moich znajomych nie świecą się zęby w sposób tak olśniewający.
Ja, Drodzy Państwo, ja jestem Slashem. Slashem, który do końca zachowuje twarz, podaje obrączki i ostentacyjnie wychodzi. Wychodzi, żeby zagrać solówkę pośrodku pustyni. Solówkę, od której niejednej i niejednemu po dziś dzień robi się mokro. Tak, to Slash jest tu najważniejszy. To on gra to solo, po którym Axl, panna młoda, ksiądz, skrzypaczki, fortepian i limuzyna, mogą spakować walizki i wyjść z teledysku. Tako i ja gram w całej tej romantycznej bajce urzekające solo, ba - parę sól! a Ty Axlu kochany, nie śpisz po nocach i wcinasz proszki.

no i slash ma imponującego pudla (na głowie) :)
OdpowiedzUsuńNie znamy się, ale ze dwa lata temu moi przyjaciele podesłali mi adres Twojego bloga i jako że lubię i pisać i czytać, od czasu do czasu sobie o nim przypominam. Ponieważ w ciężkich dniach poprawia mi humor, postanowiłam Ci pogratulować Twoich tekstów i...zrób coś z tym, w sensie dalej;) Przepraszam, że po 2 latach utajonego czytelnictwa, ale podobno lepiej późno niż wcale;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Witam Panią Maję, dziękuję za miłe słowo i zachęcam do jawności. :)
OdpowiedzUsuń